Przez miesiąc codziennie zapisywałam 3 dobre rzeczy. Efekty eksperymentu
Przez ostatni miesiąc podjęłam wyzwanie Wdzięcznopisu i codziennie zapisywałam trzy dobre rzeczy, które spotkały mnie danego dnia. Chcesz wiedzieć, co odkryłam o sobie i o swoim nastroju po 30 dniach? Sprawdź, co mnie najbardziej zaskoczyło i dlaczego chcę kontynuować!
30 dni wdzięczności – jak zaczął się mój eksperyment z Wdzięcznopisem?
Już od dłuższego czasu łapałam się na tym, że coraz częściej skupiam się wyłącznie na rzeczach, których mi brakuje. Porównywałam swoje życie z innymi, scrollowałam media społecznościowe i niemal automatycznie wyłapywałam wszystko, co wydawało się „lepsze” u innych. To był klasyczny efekt negatywnego myślenia, w pracy, w relacjach, a czasem nawet w codziennych drobnostkach.
Poczułam, że potrzebuję zmiany, choćby małej. Wtedy znajoma poleciła mi Wdzięcznopis, czyli dziennik wdzięczności, w którym można zapisywać afirmacje i pozytywne wydarzenia przytrafiające nam się każdego dnia.
Brzmi banalnie? Być może, ale postanowiłam wypróbować tę metodę i rozpoczęłam cykl 30 dni z Wdzięcznopisem. Zadanie, jakie sobie wyznaczyłam, polegało na codziennym zapisywaniu 3 dobrych rzeczy, jakie mnie spotkały. Niby niepozorna czynność, a z czasem okazało się, że potrafi naprawdę odmienić dzień. Zobacz, jak mi poszło!
Pierwszy dzień z Wdzięcznopisem
Pierwszy dzień mojego eksperymentu okazał się najtrudniejszy. Dlaczego? Ponieważ, gdy wieczorem wzięłam Wdzięcznopis do ręki, kompletnie nie wiedziałam, co mam w nim napisać. Te trzy dobre rzeczy były strasznie trudne do wskazania. Gdy tylko o czymś konkretnym pomyślałam, za chwilę wydawało się to błahe i niewystarczające. W końcu wybrałam
- Kubek gorącej kawy, który dodał mi otuchy po ciężkim dniu.
- Miły uśmiech sąsiadki, który poprawił mi humor w drodze do domu.
- Chwilę wytchnienia przy muzyce, kiedy mogłam wieczorem odetchnąć i poczuć spokój.
Poczułam się dziwnie, jakbym trochę oszukiwała samą siebie, że te czynności naprawdę sprawiły mi przyjemność. Na szczęście kolejne dni okazały się zdecydowanie łatwiejsze.
10 dni z Wdzięcznopisem – jak moje nastawienie zaczęło się zmieniać?
Pierwszy 10 dni z Wdzięcznopisem wciąż jeszcze obfitowały we wzloty i upadki. Choć z każdym dniem, coraz łatwiej było mi wskazać pozytywne rzeczy, to jednak wciąż zadanie to sprawiało mi pewną trudność. Zaczęłam nawet przeszukiwać internet pod kątem podpowiedzi, jakie rzeczy mogłyby mnie cieszyć. Jednak szybko okazało się, że nie tędy droga.
Pod koniec pierwszego tygodnia miałam wrażenie, że wreszcie złapałam rytm. Coraz łatwiej znajdowałam pozytywne wydarzenia w swoim planie dnia i przestałam odczuwać ten dziwny dyskomfort po ich napisaniu. Wpisując niektóre z nich, nawet uśmiechałam się pod nosem. Moje samopoczucie zaczęło się wyraźnie poprawiać.
20 dni z Wdzięcznopisem – postępy, które zaskoczyły mnie najbardziej
20 dni to już całkiem długi staż. Zauważyłam, że zaczęłam się przyzwyczajać do tego rytuału i coraz łatwiej przychodziło mi dostrzeganie pozytywnych rzeczy w mojej rutynie. W kolejnych 10 dniach eksperymentu zaczęłam zauważać sytuacje, o których na początku wyzwania nawet bym nie pomyślała, że mogę je podać jako coś dobrego. Były to np.:
- Spacer po parku, podczas którego zauważyłam pierwsze oznaki wiosny i śpiew ptaków.
- Brak korków na mieście, co sprawiło, że szybciej i bez zbędnej presji dojechałam do pracy.
- Krótka rozmowa z przyjaciółką, która dodała mi energii i poprawiła humor.
- Zrobienie małego porządku w domu, dzięki czemu zyskałam poczucie kontroli i spokoju.
- Otrzymanie miłego maila od klienta, który docenił moją pracę.
Z dnia na dzień lista tych drobnych, niby „banalnych” rzeczy rosła, a ja zaczęłam dostrzegać, że to nie tylko poprawia mój nastrój, ale także wpływa na moje zachowanie. Inne osoby w pracy zwróciły uwagę, że jestem pogodniejsza i mniej zestresowana.
Miesiąc z Wdzięcznopisem – czego nauczyłam się o sobie i swoim nastroju przez 30 dni?
30-dniowny eksperyment z Wdzięcznopisem nauczył mnie przede wszystkim, że mam realny wpływ na swój nastrój oraz na to, jak odbieram i interpretuje poszczególne sytuacje. Okazało się, że tak drobna czynność, jak zapisywanie 3 pozytywnych rzeczy dziennie przez jeden miesiąc może nauczyć mnie większej uważności w życiu. Zaczęłam bardziej doceniać swoją codzienność. Chwile ciszy, drobne uśmiechy, zwykłe, domowe rytuały.
Po tych 30-dniach zamierzam kontynuować zapisywanie dobrych rzeczy, aby zobaczyć, dokąd jeszcze mnie to zaprowadzi. Jeśli i Ty borykasz się z obniżonym nastrojem, gorąco zachęcam do wypróbowania tej metody. Zamów Wdzięcznopis i przekonaj się, że małe rzeczy naprawdę robią dużą różnicę!