Przejdź do głównej treści

© BizNews. Wszelkie prawa zastrzeżone


Spotkanie biznesowe poza biurem – kiedy wyjazd opłaca się bardziej niż sala konferencyjna

domki 8-osobwe niechorze
 |  Artykuł partnera  |  Podróże

Jarzeniówki, kawa z dystrybutora i widok na parking biurowca to standardowa sceneria, w której zapadają decyzje o budżetach na kolejny rok. Coraz więcej firm dostrzega jednak zależność, którą przez lata traktowano jako miękki dodatek: jakość decyzji podejmowanych podczas spotkania zależy od otoczenia, w którym się ono odbywa. Badania nad pracą zespołową konsekwentnie wskazują, że grupy spotykające się poza własnym biurem szybciej wychodzą z utartych schematów, sprawniej budują relacje i produktywniej prowadzą sesje wymagające myślenia strategicznego.

Kiedy zmiana lokalizacji ma ekonomiczny sens

Nie każde spotkanie warto wywozić poza miasto. Cotygodniowy status projektu czy krótka narada operacyjna nie zyskają nic na zmianie scenerii, a wygenerują koszty dojazdu i utracony czas pracy. Wyjazd zaczyna się opłacać wtedy, gdy w grę wchodzi długi blok niezakłóconego czasu - kilka godzin bez wchodzących spotkań, telefonów od klientów i przypadkowych rozmów na korytarzu.

W praktyce oznacza to kilka konkretnych formatów: sesje strategiczne zarządu, warsztaty produktowe, podsumowania kwartału, mastermindy właścicieli firm i onboarding nowych członków zespołu. W każdym z nich wartość dodana wyjazdu przewyższa jego koszt, bo alternatywą jest rozłożenie tej samej pracy na kilka fragmentarycznych spotkań w biurze.

Hotel konferencyjny kontra wynajęty obiekt

Klasyczne centrum konferencyjne rozwiązuje problem sali, ale tworzy inne. Zespół dzieli przestrzeń z trzema innymi firmami, przerwy odbywają się w tym samym korytarzu, a wieczorna część nieformalna sprowadza się do kolacji w hotelowej restauracji przy sąsiednich stolikach. Prywatności - warunku szczerych rozmów o problemach organizacji - w takim układzie po prostu nie ma.

Alternatywą staje się wynajem całego obiektu na wyłączność. Dom wakacyjny o powierzchni około 70 metrów kwadratowych, z salonem mieszczącym przy stole 6-8 osób, trzema oddzielnymi sypialniami i dwiema łazienkami, funkcjonuje przez kilka dni jako tymczasowe biuro projektowe. Prywatny taras z ogrodem pełni rolę strefy breakout, której w biurowcu zastępuje palarnia albo winda.

Warunki techniczne, które trzeba zweryfikować

Zanim padnie decyzja o rezerwacji, warto sprawdzić kilka rzeczy - ich brak potrafi zniweczyć cały wyjazd:

  • szybkie, nielimitowane Wi-Fi - warunek wideokonferencji z partnerami, transferu dużych plików i pracy w aplikacjach chmurowych;
  • możliwość prowadzenia kilku rozmów równolegle, czyli osobne pomieszczenia zamykane na drzwi;
  • indywidualnie sterowane ogrzewanie i klimatyzacja, jeśli wyjazd planowany jest poza sezonem;
  • liczba miejsc parkingowych - zwykle dwa na obiekt, co przy ośmioosobowym zespole wymusza wspólne dojazdy;
  • rozwiązana kwestia wyżywienia, bo logistyka posiłków potrafi pochłonąć więcej czasu niż sama sesja robocza.

Ostatni punkt bywa lekceważony. Zespół, który po czterogodzinnym warsztacie musi ustalać, gdzie zje obiad, traci energię dokładnie w momencie, w którym powinien wracać do pracy.

Czas dojazdu jako kryterium rozstrzygające

Granica opłacalności przebiega mniej więcej w okolicach półtorej godziny drogi. Powyżej tego progu dojazd zaczyna zjadać pierwszy dzień roboczy, poniżej - wyjazd da się rozpocząć rano i tego samego dnia przeprowadzić pełną sesję.

Dla firm z Pomorza Zachodniego oznacza to całkiem wygodną sytuację. Ze Szczecina do Niechorza jest około 110 kilometrów, w dużej części drogą ekspresową S6, co przekłada się na mniej więcej 1,5 godziny jazdy. Argumentację za takim rozwiązaniem - wraz z opisem scenariuszy, w których się sprawdza - rozwija materiał o tym, jak wygląda spotkanie biznesowe poza biurem w domkach nad morzem w Niechorzu, traktowanych jako alternatywa dla miejskich sal konferencyjnych.

Część nieformalna, która faktycznie buduje zespół

Integracja rozumiana jako wspólna kolacja daje coraz mniej. Zespoły, które kończą intensywny kwartał, potrzebują raczej dekompresji niż kolejnych godzin przy stole. Dostęp do strefy basenowej z sauną i jacuzzi po zamknięciu sesji warsztatowej działa tu skuteczniej niż zarezerwowany stolik - zwłaszcza że pozwala każdemu wybrać własny sposób odreagowania.

Osobną kategorią jest aktywność sportowa. Padel zyskał w ostatnich latach popularność wśród menedżerów właśnie dlatego, że zasad uczy się w kwadrans, gra toczy się w parach, a poziom intensywności reguluje się samemu. Mecz po porannej sesji strategicznej angażuje zespół znacznie mocniej niż wspólne wyjście na kawę i nie wymaga od nikogo sportowej przeszłości.

Praktyka organizacyjna

Trzy zasady, które warto wdrożyć przy pierwszym takim wyjeździe. Po pierwsze - rezerwować z wyprzedzeniem, także poza sezonem, bo terminy weekendowe w obiektach całorocznych schodzą szybko. Po drugie - ustalić z góry, które godziny są robocze, a które wolne; brak tej granicy sprawia, że zespół pracuje przez cały czas i wraca bardziej zmęczony niż przed wyjazdem.

Po trzecie - przy większych grupach lepiej sprawdza się rezerwacja kilku sąsiadujących obiektów niż jednego dużego. Każdy zespół roboczy zachowuje wtedy własną przestrzeń, a część wspólna pozostaje miejscem spotkań, a nie jedynym dostępnym pomieszczeniem. Okres jesienno-zimowy bywa przy tym najbardziej produktywny - bez tłumów, przy niższych stawkach i większej dostępności terminów.