Skip to main content

© BizNews. Wszelkie prawa zastrzeżone


Projekt to odpowiedzialność. Funkcjonalność decyduje o jakości życia

Grzegorz Kumiszcza
fot. Grzegorz Kumiszcza, architekt wnętrz, współzałożyciel Omnicreatio i S-linefurniture
 |  Informacja prasowa  |  Informacje prasowe

Od lat obserwuję ten sam błąd powtarzany przez rynek wnętrzarski: sprowadzenie projektowania do wizualizacji. Ładny obrazek, szybki efekt, kilka modnych kolorów i klient ma wrażenie, że właśnie kupił „projekt”. Problem polega na tym, że projektowanie wnętrz nie jest sztuką dla sztuki. To nie jest grafika użytkowa. To ingerencja w życie człowieka, w jego codzienność, rytm dnia, relacje i regenerację. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie powinien brać odpowiedzialności za cudze mieszkanie.

Branża sama nauczyła klientów, że projektant to artysta z wizją. Tymczasem wizja projektanta nie ma żadnej wartości, jeśli nie rozwiązuje realnych problemów. Wnętrze nie istnieje po to, żeby dobrze wyglądać na ekranie telefonu. Ono ma działać wtedy, kiedy ktoś wstaje o szóstej rano, wraca zmęczony po pracy, próbuje pracować zdalnie albo wychowuje dzieci w ograniczonej przestrzeni. Codzienność zawsze weryfikuje projekt. I codzienności nie da się oszukać.

Dlatego od początku powtarzam jedno: projektowanie trzeba zaczynać od człowieka, nie od rysunku. Zanim powstanie jakakolwiek wizualizacja, musi być rozmowa. Długa, momentami niewygodna, wchodząca głęboko w życie klienta. Jak wygląda poranek, kto kiedy wstaje, gdzie każdy potrzebuje ciszy, gdzie kontaktu, co tak naprawdę jest problemem w obecnym mieszkaniu. Bardzo często klienci mówią, że „nie wiedzą, czego chcą”. I to jest w porządku. To nie ich rola. Ich rolą nie jest przewidywanie błędów projektowych. To moja odpowiedzialność.

W praktyce regularnie widzę sytuacje, w których ktoś chce wyspę w kuchni, bo „tak jest ładnie”, a po rozmowie okazuje się, że wcale nie chodzi o wyspę. Chodzi o to, żeby podczas gotowania widzieć dzieci, mieć z nimi kontakt i nie być odciętym od reszty domu. Estetyka jest tylko narzędziem do rozwiązania problemu, nigdy celem samym w sobie.

Dokładnie tak samo jest z regeneracją. Ludzie przesypiają jedną trzecią życia, a mimo to sypialnie projektuje się tak, jakby sen był detalem. Dwie osoby budzą się nawzajem, światło jest źle zaplanowane, łóżko stoi w miejscu generującym niepotrzebne zakłócenia. To są drobiazgi, które w skali lat niszczą relacje i zdrowie. Ale nie widać ich na wizualizacji, więc rynek je ignoruje.

Największym problemem współczesnego projektowania jest oderwanie estetyki od logistyki. Wizualizacja nie sprawdza, czy instalacje da się poprowadzić, czy meble da się wnieść, czy harmonogram ekip jest realny. Projekt za kilkaset złotych wygląda jak oszczędność tylko do momentu, w którym zaczynają się opóźnienia, błędy i nerwy. Wtedy okazuje się, że ktoś zapłacił mało na początku, a bardzo dużo na końcu. Finansowo i emocjonalnie.

Podobnie działają „darmowe projekty” z marketów. Projektant pracuje tam dla sklepu, nie dla klienta. Jego zadaniem jest sprzedać jak najwięcej produktów z jednego asortymentu, nie zoptymalizować życie człowieka. Klient traci alternatywy, elastyczność i kontrolę nad procesem. Zyskuje za to iluzję, że ktoś się nim zajął.

W Omnicreatio wartość zaczyna się tam, gdzie branża zazwyczaj umywa ręce. Bierzemy odpowiedzialność za cały proces. Od rozmowy, przez projekt, logistykę, koordynację ekip, aż po montaż. Klient nie zostaje sam z telefonami od hydraulika, elektryka i stolarza. Nie musi podejmować decyzji technicznych, na których się nie zna. Ma swój czas i swoją pracę, a my mamy swoją.

Mamy własną fabrykę mebli, bo największym problemem rynku są podwykonawcy bez kontroli. Zamawiamy bezpośrednio od producentów, bo pośrednicy podnoszą koszty i komplikują proces. Klient kupuje taniej niż w Internecie i nie traci miesięcy na bieganie po sklepach. To nie jest „luksusowe podejście”. To jest uczciwe podejście biznesowe.

Coraz częściej słyszę, że sztuczna inteligencja zastąpi projektantów. Nie zastąpi. AI wygeneruje obrazek, ale nie wejdzie w relacje, nie usłyszy napięć w rodzinie, nie przewidzi rytmu dnia, nie odbierze telefonu z budowy i nie weźmie odpowiedzialności za błędy. Obawiam się raczej tego, że AI jeszcze bardziej napompuje rynek pozornych rozwiązań – szybkich, efektownych, kompletnie oderwanych od życia.

Projektowanie wnętrz to nie kreatywna zabawa. To odpowiedzialność za jakość życia drugiego człowieka. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, powinien zostać grafikiem 3D, nie projektantem. Bo ładny obrazek niczego nie zmienia. Zmienia dopiero dobrze zaprojektowana codzienność.

Autor: Grzegorz Kumiszcza, architekt wnętrz, współzałożyciel Omnicreatio i S-linefurniture